poniedziałek, 20 lipca 2009

MTB Puchar Wójta Gminy Węgierska Górka - pobite rekordy :)

Wczoraj pomimo niesprzyjających warunków terenowych, o które zadbały obfite opady deszczu w noc poprzedzającą maraton, troje reprezentantów GMT - Agnieszka, Teresa i Ja (płeć piękna była w przewadze) wzięło udział w zmodyfikowanej wersji maratonu w W.G.
Organizatorzy postanowili skrócić dystans mega do dwóch pętli mini - wyszło ponad 28km jazdy w niezłym błocku. Dość powiedzieć, że rower po maratonie wyglądał podobnie jak po Szczawnicy.
Sama trasa była krótka ale treściwa - początek asfaltem, potem ostro pod górę po płytach i błocie, kawałek wypłaszczenia, zjazd 'ślizgawką' i powrót błotnym korytem na stadion. Bardzo przyjemny, nie tylko zresztą dla mnie, był zjazd ślizgawką - pomimo znikomej kontroli nad rowerem. Jedynie dystans pozostawił pewien niedosyt - mój organizm dopiero na drugiej pętli zaczynał łapać normalną temperaturę pracy :) Pierwsza pętla poszła na 'zimnym silniku'. W każdym razie nie obraził bym się gdyby było trzecie kółko :)
A teraz na temat pobitego rekordu prędkości maxymalnej na ostatniej asfaltowej prostej - na załączonym zdjęciu dowód :D Jeśli ktoś dalej nie dowierza to jutro na spinning mogę przynieść sam licznik, ja tak podejrzewam, że to efekt znacznego poprawienia u mnie aerodynamiki :P
Niektórzy wiedzą o co biega :)


6 komentarzy:

  1. Tak, niektórzy wiedzą :) A inni dowiedzą się wkrótce :)
    Zapomniałeś dodać w swojej relacji, że pogoda podczas trwania maratonu była idealna na tego typu imprezę. Zaczęło lać dopiero na rozdaniu nagród.
    Ja zajęłam 2 miejsce a Teresa 3, więc obie stałyśmy na podium :)
    Ciekawe było, że to błoto było zupełnie inne niż zwykle. Niespójne, rzadkie, rower nieźle tańcował. A miałam ten sam zestaw opon co zwykle: NN przód I RR tył. W Krynicy czy Szczawnicy jechało to idealnie po błocie. Czy to oznacza, że w Beskidach błoto ma inną lepkość i "współczynnik grząskości"? ":)Dobrze się nauczyć na tym jeździć przed Istebną.
    A na bufecie było domowe ciasto drożdżowe. Z jagodami. Tego nie ma u Golonki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to gratulacje dla Pań, dwie na pudle, no no, czyli jutro na spiningu zamiast krecenia .. jakies dobre winko i ciasto z bufetów :)?

    OdpowiedzUsuń
  3. @Aga: dokładnie tak jak piszesz: peleryna którą miałem chroniła tylko przed błotem, bo na głowę nie kapnęło ani razu z nieba podczas jazdy :) było pod chmurą, nie za ciepło; co do opon to technologia produkcji opon jeszcze nie stoi na takim poziomie aby sprostać błocku w Beskidach, a umiejętność jazdy po 'tym' bardzo się przyda, może nie w Istebnej, bo tam trasa będzie pylić :D

    @Mark: jak wykręcisz kadencję 330,6 obr/min to będzie i ciasto i winko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. MK piszę "jak wykręcisz kadencję 330,6 obr/min to będzie i ciasto i winko :)"

    trzymam za słowo, jutro od 17.00 trenuje

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli Gymnasion MTB Team zagarnia podium - gratulacje !

    OdpowiedzUsuń
  6. a dziękuje dziękuje:D a co do błota to rzeczywiście jest inne..bardziej hmm gliniste, ale ma znakomite właściwości nawilżające i da się na nim zrobić obrót o 360 stopni bez dzwona! (tylko nie każcie mi tego pokazywać jeszcze raz) a trasa maratonu super pomimo 28km było wszystko to co można spotkać w górach łącznie z przejazdem przez strumyk! a na mecie góralskie przyśpiewki i ciasto od kółka gospodyń wiejskich! pełen wypas

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.