...który miał miejsce w piękne niedzielne przedpołudnie 16go sierpnia 09r. i prowadził na szczyt Równicy. Do zmagań na krótkiej (7km i 300m), ale intensywnej (496m przewyższenia) trasie z trudnymi – sztywnymi terenowymi podjazdami na Przełęcz Beskidek i na szczyt Równicy, stanęło 102 zawodników, w tym gro teamu JBG2 pro, który zdeklasował resztę amatorów we wszystkich kategoriach, żadna to nowość, ale wspomnieć o takim szczególe można :) Start został zlokalizowany na parkingu obok jednostki Straży Pożarnej w Ustroniu (388 mnpm). Zawodnicy i zawodniczki startowali wg kategorii wiekowych w ok. dwuminutowych odstępach, nasamprzód kobiety, potem M2, M3, itd. Następnie asfaltem na dużym blacie (nie chwaląc się:D) dojechałem do zakrętu - „patelni” obok domu wczasowego „Dąb” (440 mnpm) i dalej w prawo, w szeroką, szutrową leśną drogę. Po 200 m rozpocząłem trudny terenowy podjazd na przełęcz Beskidek (700 mnpm). Podjazd ten mimo dobrego, stabilnego podłoża miał spore nachylenie co szybko podkręciło obroty mojej pompy paliwowej :) Już w tamtym miejscu musiałem robic miejsce pierwszemu z M3. Na przełęczy odbiłem w lewo, w niebieski szlak turystyczny, gdzie czekał mnie najtrudniejszy odcinek wyścigu - pierwszy kilometr za przełęczą z wielką ilością luźnych kamieni. Tam niestety ze względu na chwilowy 'tłok' musiałem zeskakiwać z roweru i podprowadzać na lepsze podłoże i dopiero po ok 30 metrach kontynuować jazdę. Potem trasa sporo złagodniała i można było przycisnąć na końcowych kilometrach. Meta oraz bufet czekały na samym szczycie Równicy (884 mnpm).
Trochę statystyk:
Czas zwycięzcy Open M i M2: 00:25:58 (Brzózka) co daje średnią 16.9kmh
Czas zwycięzcy M3: 00:26:52 (Galiński)
Czas zwyciężczyni Open K i K2: 00:31:12 (Szafraniec) ze średnią 14kmh
Czas zwyciężczyni K3: 00:41:31
Teraz najważniejsze :) mój czas: 00:39:22, średnia 11.2kmh, 47me miejsce w Open M i 19te w M2, strata do lidera to 0:13:24 (51.6%)
Były to dla mnie pierwsze zawody tylu 'uphill', wrażenia co do samego charakteru bardzo pozytywne, wystarczy wlanie żela i izotonika, odpowiednia rozgrzewka, i ciśnięcie na maxa do samego końca. Bardzo istotna okazuje się umiejętność jazdy na granicy oraz pewnego rodzaju zawziętość by nawet na chwilę nie odpuścić, a kilometry będą uciekać bardzo szybko. To co mnie się nie podobało, to cena (60zet za 7km to spore przegięcie organizatora - wychodzi ponad 8 zet za km - za taksówkę nawet tyle nie wołają) oraz czekanie na pełne wyniki - dopiero na dekoracji zamykającej. Za to najbardziej podobał mi się w całej tej imprezie... zjazd czerwonym szlakiem ze schroniska pod Równicą do Ustronia - zwęglone klocki i strach w oczach na myśl o kolejnych zjazdach tamtędy to jest to!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.