Witam,
jak już wszyscy wiemy sezon 2010 rozpoczęty, co prawda nie do końca wesoło (wypadek w Smolensku) , ale życie musi się toczyć dalej, także okazując żal i smutek .. kręcimy
No ale miało być o maratonie a nie ..., w tym roku zdecydowałem się na starty na dystansie GIGA, chciałbym TOP 5 zaliczyć, czy siły, zdrowie i psychika pozwolą??, drugi rok w maratonach i dziadek się wygłupia, ale kiedy jak nie teraz,trzeba stawiać sobie ambitne cele, chcieć znaczy móc.
Po pierwsze start o godzinę wcześniej wiec mniej czasu rano ale tez mnie nerwów (zawsze jednak jakieś są), przed startem informację o katastrofie, pytanie czy odwołać maraton czy nie, jednak jedziemy z opożnieniem, ale jedziemy, minuta ciszy, bez muzyki i start.
Pierwsze kilomery pokazują, ze .. inna liga, na MEGA czołówka ucieka ale potem jest wielu ludzi z którymi można walczyć,tutaj czołówka znika a inni cisną jak szaleni, całkiem inna jazda, wydawać by sie mogło ze dłuzej, trudniej wiec ... a tu nic walą jak szaleni. Pogoda no cóż słoneczko, chmury, deszcz, słoneczko, grad!!!, słoneczko , deszcz i tak cały czas z przewagą deszczu, do tego mam wrażenie ze za ciepło nie jest, ale .. warunki dla wszystkich takie same, jak kręcisz nie jest źle, nawet powiedziałbym ze gorąco, no ale ubrany jestem w termiczny podkoszulek, 2 koszulki teamowe, bezrękawnik, spodnie, rękawki, nogawki także ok, gorzej było po maratonie myślałem ze zamarznę jak czekałem na umycie roweru, no ale cóż, ponoć mi zawsze ciepło, więc nie narzekam. Nie mówiąc juz ze na pierwszych kocich łbach nagle trzask i .. kurka bolek mówie lepierre połamany, co ten Grzesiu mi polecił jakis szajs a nie rower, ale nic to ... tylko siodełko nie dokręcone.
Wracam do maratonu, po kilku km jadę z grupa 7 zawodników, jako ze maraton płaski wiec jedziemy ..... (brak licznika ;)) ) nie wazne czy asfalt czy pola i dróżki w lesie mam wrażenie ze ciśniemy jak szaleni, niestety na jednym z niewielu piaszczystych podjazdów ktoś przede mną się wywraca i .. 6 odjeżdża, no ale cóż na pedały rura i po kilkuset metrach jestem z nimi, ale .. coś mi się wydaje ze jakoś szybciej dysze niż Ci co przede mną, jedziemy dalej dojeżdżamy do pierwszego bufetu i .. akurat prowadziłem pociąg no i stanąłem na bufecie, okazało się ze to był pośpieszny i tylko ja się zatrzymałem i tu się zaczęło, szybko powerade do bidonu i rura ile sił za nimi ale niestety pociąg odjechał w siną dal, a ja . .zostaje sam i przed jakieś 20 km gonie tych 6, niestety przez pola i okropnym wietrze nie ma szans ,(wiało jak wiecie raz myślałem ze zlecę z rowerem do rowu) wolno wolno ale mi odjeżdżają, jednak jazda po asfalcie i jeszcze w takim wietrze samemu to ... no ale cóż nauczka na przyszłość jadac samemu miałem pierwszy kryzys (na szczęscie ostatni) , co ja tu robie??, czowiek głupi i stary i na GIGA jedzie???, stary osle co Ty tu robisz itd, ale to nic wiazanka puszczona pod nosem, troche qur.. i zel, robi swoje, nie poddaje sie i walczę.
Jadę sobie w większości niestety sam, od 40 km, trochę z innymi ludzmi, niektórzy mi uciekaja, innych ja biore, ale nie jest zle, nogi wala jak (zresztą bardzo mnie bola od czasu nart, musze cos z tym zrobic, Karpacz za 3 tygodnie!!)) ale skurczy nie ma, maszyna chodzi jak .. trza krecic.
jak już wszyscy wiemy sezon 2010 rozpoczęty, co prawda nie do końca wesoło (wypadek w Smolensku) , ale życie musi się toczyć dalej, także okazując żal i smutek .. kręcimy
No ale miało być o maratonie a nie ..., w tym roku zdecydowałem się na starty na dystansie GIGA, chciałbym TOP 5 zaliczyć, czy siły, zdrowie i psychika pozwolą??, drugi rok w maratonach i dziadek się wygłupia, ale kiedy jak nie teraz,trzeba stawiać sobie ambitne cele, chcieć znaczy móc.
Po pierwsze start o godzinę wcześniej wiec mniej czasu rano ale tez mnie nerwów (zawsze jednak jakieś są), przed startem informację o katastrofie, pytanie czy odwołać maraton czy nie, jednak jedziemy z opożnieniem, ale jedziemy, minuta ciszy, bez muzyki i start.
Pierwsze kilomery pokazują, ze .. inna liga, na MEGA czołówka ucieka ale potem jest wielu ludzi z którymi można walczyć,tutaj czołówka znika a inni cisną jak szaleni, całkiem inna jazda, wydawać by sie mogło ze dłuzej, trudniej wiec ... a tu nic walą jak szaleni. Pogoda no cóż słoneczko, chmury, deszcz, słoneczko, grad!!!, słoneczko , deszcz i tak cały czas z przewagą deszczu, do tego mam wrażenie ze za ciepło nie jest, ale .. warunki dla wszystkich takie same, jak kręcisz nie jest źle, nawet powiedziałbym ze gorąco, no ale ubrany jestem w termiczny podkoszulek, 2 koszulki teamowe, bezrękawnik, spodnie, rękawki, nogawki także ok, gorzej było po maratonie myślałem ze zamarznę jak czekałem na umycie roweru, no ale cóż, ponoć mi zawsze ciepło, więc nie narzekam. Nie mówiąc juz ze na pierwszych kocich łbach nagle trzask i .. kurka bolek mówie lepierre połamany, co ten Grzesiu mi polecił jakis szajs a nie rower, ale nic to ... tylko siodełko nie dokręcone.
Wracam do maratonu, po kilku km jadę z grupa 7 zawodników, jako ze maraton płaski wiec jedziemy ..... (brak licznika ;)) ) nie wazne czy asfalt czy pola i dróżki w lesie mam wrażenie ze ciśniemy jak szaleni, niestety na jednym z niewielu piaszczystych podjazdów ktoś przede mną się wywraca i .. 6 odjeżdża, no ale cóż na pedały rura i po kilkuset metrach jestem z nimi, ale .. coś mi się wydaje ze jakoś szybciej dysze niż Ci co przede mną, jedziemy dalej dojeżdżamy do pierwszego bufetu i .. akurat prowadziłem pociąg no i stanąłem na bufecie, okazało się ze to był pośpieszny i tylko ja się zatrzymałem i tu się zaczęło, szybko powerade do bidonu i rura ile sił za nimi ale niestety pociąg odjechał w siną dal, a ja . .zostaje sam i przed jakieś 20 km gonie tych 6, niestety przez pola i okropnym wietrze nie ma szans ,(wiało jak wiecie raz myślałem ze zlecę z rowerem do rowu) wolno wolno ale mi odjeżdżają, jednak jazda po asfalcie i jeszcze w takim wietrze samemu to ... no ale cóż nauczka na przyszłość jadac samemu miałem pierwszy kryzys (na szczęscie ostatni) , co ja tu robie??, czowiek głupi i stary i na GIGA jedzie???, stary osle co Ty tu robisz itd, ale to nic wiazanka puszczona pod nosem, troche qur.. i zel, robi swoje, nie poddaje sie i walczę.
Jadę sobie w większości niestety sam, od 40 km, trochę z innymi ludzmi, niektórzy mi uciekaja, innych ja biore, ale nie jest zle, nogi wala jak (zresztą bardzo mnie bola od czasu nart, musze cos z tym zrobic, Karpacz za 3 tygodnie!!)) ale skurczy nie ma, maszyna chodzi jak .. trza krecic.
GIGA miało ok. 89 km w tym 64 trasy MEGA i potem jeszcze jedna mała rundke, ktora wiodła już raz przejechaną trasą, dojeżdzam do mety META i .. dalej rura, i tu pierwszy pozytyw, kurka Galiński, Kaiser, Maja ??, gdzie oni są, nie widziałem jak mnie brali?, ale z GIGA mnie nie zdublowali z MEGA mnie nie dogonili więc może aż taki cienki herbatnik nie jestem.
Na małej rundzie kończącej maraton (od 64 do 90 km) wstępują we mnie nowe siły i daje ile mogę, bez przerwy wstaje i jeszcze dokręcam, nogi zaczynają walić jak.. skurcz czasami, ale jednak głowa to głowa, sama myśl ze jeszcze 20 km i meta robi swoje, a jak wjeżdżam na koniec trasy (jakieś 15 km) i jadę z ludźmi z MEGA to jest ....
Wtedy to jest to co tygrysy lubia najbardziej ;)) , to mi się podoba, szacunek dla gigowców, zjeżdżają, nawet nie próbują jechać z tobą (jeden próbował, ale ..;)) ), dla tego szacunku, warto walić ze sztangą i na siłowni pół roku ;)).
Ostatni fragment trasy znowu asfalt i wiatr w oczy, ale .. już tu jechałem wiem ile jeszcze zostało, wiec nie jest źle, śpiewam i daje ile mogę, mijam jeszcze trochę ludzi z dystansu MEGA , wyprzedzam w koncu kobitke z k4 i chłopka z M4 na dystansie GIGA, których goniłem chyba z 10 km i ...upragniony koniec
Jestem na mecie, czas maratonu 3.51, średnia predkość 25,6, więc ... sam nie wiem co myśleć,
wiem tylko ze, szkoda ze musiałem jechać sam przez te pola bo byłoby jeszcze lepiej, no ale człowiek się uczy, i juz drugi raz nie pozwolę na takie coś.
Po maratonie, jak zszedłem z roweru przez 5 minut nie moglem chodzić ;)), ból nóg i skurcze makabryczne, ból pleców straszny, jak siedziałem w wannie po umyciu rowerka (w deszczu zresztą) skurcze nóg masakryczne, Agnieszka mam nadzieje ze moje krzyki z wanny do Ciebie nie dochodziły ;))
Co do wyników maratonów - miejsca w open i M3, to są jakie są, myślałem ze będzie lepiej,ale do końca nie wiem co o nich myśleć, mam po raz pierwszy i myślę ostatni sektor startowy??, z drugiej strony dla mnie ważne że ukończyłem, górki pokażą jak to jest na prawdę z moimi siłami i czy nie porywam się z motyką na słońce.
Po kąpieli i rozdaniu nagród w słonecznym i ciepłym Dolsku - Bravo nasze panie, mogę Wam kółka myć i nosić!!!!! czas na tatara, pyszne masełko i litr piwa, o ludzie jak to piwo smakowało, warto było rypać te 90 km .
Po wieczornej wieczerzy przyszedł czas na spotkanie nieformalne u reszty teamu przy kominku, było bardzo fajnie,
pogadaliśmy i ... trochę napojów regenujących wypiliśmy, ale to wszyscy wiedzą, po imprezie powrót z częscią teamu do villi i ..."nie no przeciez nie bedziemy iść spać" powiedziała szefowa teamu, a ja jako grzeczny giermek słuchać szefa muszę więc spacerek nad jeziorkiem i herbatka u mnie...... czemu tylko buty miałem rano takie brudne, co myśmy robili??? a myślałem ze wszystko pamiętam ;))
Za 3 tygodnie Karpacz i znowu GIGA, z 2, 3 zgony na trasie i mam nadzieje odrodzenia, jak człowiek chce to moze, musze sobie udowodnic ze po gorach tez dam radę.
pa pa pozdrowerek ;))
Na małej rundzie kończącej maraton (od 64 do 90 km) wstępują we mnie nowe siły i daje ile mogę, bez przerwy wstaje i jeszcze dokręcam, nogi zaczynają walić jak.. skurcz czasami, ale jednak głowa to głowa, sama myśl ze jeszcze 20 km i meta robi swoje, a jak wjeżdżam na koniec trasy (jakieś 15 km) i jadę z ludźmi z MEGA to jest ....
Wtedy to jest to co tygrysy lubia najbardziej ;)) , to mi się podoba, szacunek dla gigowców, zjeżdżają, nawet nie próbują jechać z tobą (jeden próbował, ale ..;)) ), dla tego szacunku, warto walić ze sztangą i na siłowni pół roku ;)).
Ostatni fragment trasy znowu asfalt i wiatr w oczy, ale .. już tu jechałem wiem ile jeszcze zostało, wiec nie jest źle, śpiewam i daje ile mogę, mijam jeszcze trochę ludzi z dystansu MEGA , wyprzedzam w koncu kobitke z k4 i chłopka z M4 na dystansie GIGA, których goniłem chyba z 10 km i ...upragniony koniec
Jestem na mecie, czas maratonu 3.51, średnia predkość 25,6, więc ... sam nie wiem co myśleć,
wiem tylko ze, szkoda ze musiałem jechać sam przez te pola bo byłoby jeszcze lepiej, no ale człowiek się uczy, i juz drugi raz nie pozwolę na takie coś.
Po maratonie, jak zszedłem z roweru przez 5 minut nie moglem chodzić ;)), ból nóg i skurcze makabryczne, ból pleców straszny, jak siedziałem w wannie po umyciu rowerka (w deszczu zresztą) skurcze nóg masakryczne, Agnieszka mam nadzieje ze moje krzyki z wanny do Ciebie nie dochodziły ;))
Co do wyników maratonów - miejsca w open i M3, to są jakie są, myślałem ze będzie lepiej,ale do końca nie wiem co o nich myśleć, mam po raz pierwszy i myślę ostatni sektor startowy??, z drugiej strony dla mnie ważne że ukończyłem, górki pokażą jak to jest na prawdę z moimi siłami i czy nie porywam się z motyką na słońce.
Po kąpieli i rozdaniu nagród w słonecznym i ciepłym Dolsku - Bravo nasze panie, mogę Wam kółka myć i nosić!!!!! czas na tatara, pyszne masełko i litr piwa, o ludzie jak to piwo smakowało, warto było rypać te 90 km .
Po wieczornej wieczerzy przyszedł czas na spotkanie nieformalne u reszty teamu przy kominku, było bardzo fajnie,
pogadaliśmy i ... trochę napojów regenujących wypiliśmy, ale to wszyscy wiedzą, po imprezie powrót z częscią teamu do villi i ..."nie no przeciez nie bedziemy iść spać" powiedziała szefowa teamu, a ja jako grzeczny giermek słuchać szefa muszę więc spacerek nad jeziorkiem i herbatka u mnie...... czemu tylko buty miałem rano takie brudne, co myśmy robili??? a myślałem ze wszystko pamiętam ;))
Za 3 tygodnie Karpacz i znowu GIGA, z 2, 3 zgony na trasie i mam nadzieje odrodzenia, jak człowiek chce to moze, musze sobie udowodnic ze po gorach tez dam radę.
pa pa pozdrowerek ;))
Wojciechu, powiem tak: lekko na Giga w górach nie będzie, pojeździłem trochę to wiem, najważniejsze to się nie dać na trasie bo kryzys i zwątpienie gorsze bywają od skurczy a trasa dłuży się jak *******; i pamiętaj, ze jak wywalczysz TOP5 na giga to w przyszłym roku jedziemy na trophy...
OdpowiedzUsuń